Burmistrz Lewina Brzeskiego zaprasza do korzystania z bezpłatnego mobilnego systemu powiadamiania i ostrzegania SISMS. Zarejestruj się już dziś na stronie: https://www.sisms.pl/rejestracja/nadawca/00129225/Gmina-Lewin-Brzeski

×
Wyszukaj w serwisie
×

Kolejny rajd rodzinny im. Emilii Nowak

   Po raz kolejny tradycyjnie, uczniowie lewińskiej podstawówki wspięli się na szczyt Ślęży.Ze względu na wcześniej niesprzyjającą pogodę, tym razem wyruszyliśmy dopiero 18 maja. Dwoma autokarami – ponad 80 osób, w tym: uczniowie, ich rodzeństwo (starsze i młodsze), rodzice, babcie i dziadkowie, ciocie i wujkowie. Wszyscy w komplecie.

   I choć większość obawiała się prognozowanych na ten dzień burz, mimo pochmurnego nieba - wszyscy dzielnie o umówionej godzinie stawili się pod szkołą. W końcu to nie pierwszy nasz rajd i niestraszne nam wichury i ulewy - zwłaszcza, że większość uczestników to stali, zaprawieni w bojach uczestnicy rajdów rodzinnych.    Pierwszym etapem naszego rajdu były jak poprzedniego roku Sulistrowiczki, a w nich - sanktuarium Matki Bożej Dobrej Rady. Obejrzeliśmy przepiękny drewniany kościółek. Następnie napiliśmy się wody ze źródełka św. Świerada, które nazywane jest też źródłem życia ( wszyscy ozdrowieli i wypięknieli ), po czym ruszyliśmy dalej. Po kilku minutach jazdy stanęliśmy u stóp Ślęży, która w przeszłości była centrum pogańskich praktyk religijnych. Można tu spotkać wiele granitowych rzeźb z tamtego okresu. Niektóre z nich widzieliśmy na szlaku.  Każda z nich ma swoją legendę (np. mnich, ustawiony przy drodze z Sobótki do Przełęczy pod Wieżycą, wyglądem przypomina wielki kręgiel. Został odnaleziony w polu pomiędzy wsiami Garncarsko i Wielkim Maniowem. Dawna legenda mówi, że jest to mnich zaklęty w kamień za karę, iż nie sprawował się zgodnie ze swoimi ślubami i musi pokutować wierząc, że dotrze kiedyś na szczyt Ślęży. A wtedy, gdy tam dotrze, ma nastać koniec świata.)
    Wędrówkę rozpoczęliśmy od Przełęczy Tąpadła. Żółtym szlakiem mozolnie wspinaliśmy się na górę. Niby łagodną kamienistą ścieżką – ale już po stu metrach było ciężko. Po drodze robiliśmy kilka krótkich postojów, aby wszyscy dołączyli i żeby nikt się nie zgubił. Spotkaliśmy schodzącego już ze szczytu pana Marka Nowaka-męża ś.p.Emilii, oraz ich synów, którzy też w miarę możliwości tradycyjnie wspinają się na Ślężę.
     Po blisko godzinnym marszu znaleźliśmy się na szczycie . Nadal nie pada, ale trochę wieje. W schronisku turystycznym : kawa, herbata, bigos, lody i obowiązkowo zapiekanki.
    Obejrzeliśmy stację przekaźnikową z masztem wysokości 136 m, zabytkowy kościółek z1852 roku (niestety zamknięty dla turystów), krzyż milenijny z 2000 roku i betonową  wieżę widokową - na którą z powodu stromych schodków zdecydowało się wejść niewielu uczestników rajdu. Po ponad  godzinnym odpoczynku pora wracać. Tym razem wybraliśmy dłuższy, ale wygodniejszy czerwony szlak. Schodziliśmy raz szeroką ścieżką, raz wyżłobionym przez strumień wąwozem, raz po piasku, raz po kamieniach. Po ponad godzinnym marszu  znowu stanęliśmy u stóp Ślęży – tym razem z drugiej strony góry, w Sobótce. A tu…podobnie jak poprzedniego roku: słońce grzeje niemiłosiernie, a my kończymy nasze rodzinne wędrowanie. Zmęczeni, ale uśmiechnięci i zadowoleni wsiadamy  do autokarów i … wracamy do domu. Tradycji stało się zadość.
                                                                  Joanna Taratuta

Rajd rodzinny im. Emilii Nowak Rajd rodzinny im. Emilii Nowak Rajd rodzinny im. Emilii Nowak Rajd rodzinny im. Emilii Nowak
Rajd rodzinny im. Emilii Nowak Rajd rodzinny im. Emilii Nowak Rajd rodzinny im. Emilii Nowak Rajd rodzinny im. Emilii Nowak