×
Wyszukaj w serwisie
×

Andrzejkowe wróżby w Świetlicy Terapeutycznej

  W sobotę (30 listopada 2013r.)  zostaliśmy wyjątkowo w świetlicy. Mieliśmy zabawę andrzejkową. Wszystkie dziewczyny ładnie się ubrały i niektóre się pomalowały. Chwilę biegaliśmy dookoła sali, czekając aż pani podłączy muzykę.

Potem usiedliśmy w kółku, aby rozpocząć pierwszą zabawę. Pani dała nam serduszka z papieru. W serduszku dla dziewczyn były imiona chłopców i na odwrót. Mieliśmy pinezką  przebić serduszko, a pani odczytywała  nam imię naszego wybranka. Dziwnym trafem najwięcej przekłuć było do imienia Filip. Mnie przypałętały się same imiona na literę K. Powoli mam już tego dosyć!

Następnie pani porozrzucała karteczki z nazwami zawodów. Każdy musiał złapać jedną. Trafił mi się kompozytor. No, litości!!! Wszystko może być: fotograf, piosenkarka, lekarz, aktorka, architekt, ale kompozytor?

Potem przez chwilę jeszcze tańczyliśmy. Następnie mieliśmy taniec w parach. Zadanie było utrudnione tym, że mogliśmy tańczyć składanej gazecie. Stawało się to coraz bardziej niemożliwe, gdy składaliśmy ją co jakiś czas na pół. W efekcie musiałam stać jedną nogą na palcach i jeszcze trzymać Justynę na barana. Po chwili straciłyśmy równowagę i się przewróciłyśmy, to bardzo bolesne wspomnienie. Oczywiście nie obyło się również bez naszej ulubionej zabawy muzycznej w gorące krzesła. Wygrała Marlena, której  gorąco kibicowałyśmy.

Potem pani podzieliła nas na trzy grupy. Każdy dostał balon, w którym była karteczka. Trzeba było jak najszybciej z nim dobiec do wyznaczonej linii i przebić go... tylną częścią ciała. Nasza drużyna była ostatnia, ponieważ Ala nie mogła na nim usiąść. Po kilku minutach walki z nim, usłyszeliśmy zbawienny huk. Na karteczkach były numerki. Pani przeczytała nam, co one oznaczają. Maja wróżba mówiła, że zmarznę na dworze i się przeziębię. To raczej niemożliwe, bo już od października noszę grubą kurtkę i ciepłą czapkę, oraz szalik, przez co wyglądam,  jak siostra ludzika Michelin.

Na koniec pani dyrektor zaprowadziła nas do kuchni, abyśmy przelali przez klucz wosk. Wychodziły przy tym różne dziwne kształty. Ja oczywiście wszędzie widziałam króliki (standard). W skrócie: jedliśmy słodycze, tańczyliśmy i wywróżyliśmy sobie świetlaną przyszłość. Może i ja zacznę w te wróżby wierzyć? Teraz już nie możemy się doczekać Mikołajek.

                                                                                    Anna  Domagała

 

 

        Projekt „Świetlica Kuźnią talentów dla dzieci, rodziców, wolontariuszy, stażystów  i seniorów” jest finansowany przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej w ramach konkursu „Świetlica – Dzieci – Praca”, przy wkładzie własnym Gminy Lewin Brzeski.