×
Wyszukaj w serwisie
×

Afera dębowa: Burmistrz nie złamał prawa, to jego dobra osobiste zostały naruszone

Już 3 rok trwa serial związany z budową terenów rekreacyjno-sportowych dla uczniów Gimnazjum Publicznego w Lewinie Brzeskim, w ramach programu rządowego „Moje Boisko – Orlik 2012”. Na początku roku kolejny raz, i chyba ostatni, wypowiedział się w tej sprawie sąd.

 Kontrowersji nie budziła sama idea budowy w Lewinie boiska dla szkoły, bo co do jej konieczności chyba wszyscy byli zgodni. Punktem zapalnym stały się drzewa, a zwłaszcza dęby, które zostały wycięte pod jego budowę. Niezależna Gazeta Obywatelska z Opola, m.in. w artykule „Lewińska masakra piłą łańcuchową”, zarzuciła naruszenie prawa Burmistrzowi Lewina Brzeskiego Arturowi Kotarze, a Staroście Brzeskiemu Maciejowi Stefańskiemu barbarzyństwo, przy wycince drzew znajdujących się obok gimnazjum. W grudniu 2012 r. Stowarzyszenie „STOP KORUPCJI” złożyło doniesienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez Gminę Lewin Brzeski. Prokuratura Rejonowa w Brzegu i policja nie dopatrzyły się jednak w żadnym z działań burmistrza znamion czynów niedozwolonych i w czerwcu 2013 r. śledztwo zostało umorzone (dwukrotnie). Orlik otwarto w marcu 2013 roku.

Burmistrz Kotara nie czuł się jednak tym faktem w pełni usatysfakcjonowany  – Cieszę się, że to odpowiednie, kompetentne urzędy i służby decydują o tym, co jest wbrew prawu, a co nie. W demokratycznym kraju można mówić swobodnie, co się chce i pisać, co się chce, jednak nie, jeśli te słowa wyrządzają komuś krzywdę. Decyzja prokuratury jest dla urzędów: gminy i burmistrza korzystna, ale pozostaje jeszcze w tym wszystkim moja osoba, która, mimo iż nic złego nie zrobiła, to skutki pomówienia innych będzie odczuwać jeszcze długo.

Artur Kotara postanowił więc pozwać autora tekstu „Lewińska masakra piłą łańcuchową” i redaktora naczelnego NGO Tomasza Kwiatka wraz z autorem innego tekstu, radnym miejskim Ludwikiem Juszczakiem, a także wydawców NGO (Stowarzyszenie „STOP KORUPCJI”, a od 21 marca 2013 Przedsiębiorstwo Agroturystyczne Hetman Roman o naruszenie dóbr osobistych.

Wyrok opolskiego sądu I instancji z września 2014 roku nie zadowolił w pełni obu stron (z wyjątkiem P.A. Hetman) w tej sprawie, dlatego wniosły one apelację. W styczniu tego roku Sąd Apelacyjny we Wrocławiu ostatecznie orzekł na korzyść Artura Kotary. Stwierdził, że autorzy publikacji postąpili nierzetelnie i naruszyli dobre imię i godność Burmistrza Lewina Brzeskiego i działaniem tym wyrządzili mu krzywdę.

Od pozwanych Ludwika Juszczaka i Tomasza Kwiatka zasądził solidarnie kwotę 5000zł na rzecz Stowarzyszenia Przyjaciół i Osób Niepełnosprawnych „Pomóżmy im" w Lewinie Brzeskim, wskazanego przez Artura Kotarę. Oprócz tego nakazał pozwanym opublikować w gazecie i na stronie internetowej przeprosiny o następującej treści:Ludwik Juszczak autor artykułu „Prokuratora znów zbada sprawę afery dębowej w Lewinie Brzeskim" (wydanie specjalne nr 10 z listopada 2013r. Niezależnej Gazety Obywatelskiej w Opolu) oraz Tomasz Kwiatek wydawca Niezależnej Gazety Obywatelskiej w Opolu przepraszają Artura Kotarę-Burmistrza Lewina Brzeskiego- za to, że naruszyli jego dobra osobiste w ten sposób, że dopuścili się w publikacji powyższego artykułu podania informacji nieprawdziwych i nierzetelnych. Powyższe oświadczenie zostało opublikowane w wyniku przegranego procesu sądowego”.

Sąd przychylił się do twierdzeń Kotary, że pomawianie o łamanie prawa wyrządziło mu krzywdę. W swoich publikacjach przeciwnicy Kotary zarzucali mu, że jednoosobową, autonomiczną decyzją wyciął drzewa o wartości 3 milionów złotych i oddał je firmie kolegi w zamian za samą tylko usługę wycinki, wycenianą na ok. 27 tysięcy złotych. Równie ważnym było to, że drzewa te według autorów publikacji stanowiły ponad 100-letnie pomniki przyrody (ta informacja również, co potwierdził sąd, była nieprawdziwa – żadne z drzew nie było w rejestrze pomników przyrody). Dodatkowo, boisko, które miało być obiektem bezpłatnym zaczęło zarabiać poprzez płatne treningi, za 80 zł miesięcznie.

Sąd stwierdził, że burmistrz nie mógł podjąć takiej decyzji sam, bo to leży w gestii Rady Gminy (do niej zresztą należał wówczas radny Juszczak), która zresztą już w 2005 roku podjęła uchwałę o uznaniu rozbudowy bazy sportowej za cel strategiczny. Burmistrz jest bowiem tylko organem wykonawczym. Sama budowa została poprzedzona uzyskaniem stosownego pozwolenia budowlanego, a wycinka 55 drzew usankcjonowana przez Starostę Brzeskiego. I tu faktycznie, wysokość opłaty administracyjnej za wycinkę tych drzew wynosiłaby blisko 3 miliony złotych gdyby gmina wycinała drzewa nielegalnie. Kary tej nie trzeba płacić, jeśli gmina otrzyma stosowne pozwolenia i w zamian dokona nasadzeń odpowiedniej ilości drzew i utrzyma je w żywotności przez okres 3 lat. Tak tez było, ale autorzy publikacji manipulując faktami oskarżali burmistrza o nielegalną wycinkę. Wartość samego drewna (czyli ściętych drzew) wynosiła niecałe 22 tysiące, a autorzy publikacji zasugerowali czytelnikom, że burmistrz oddał koledze drzewo warte 3 miliony.

 Upadł nawet argument odpłatności za korzystanie z boiska. Jednym z jego użytkowników jest szkółka piłkarska dla dzieci, która prowadzi tam odpłatne zajęcia pod opieką własnego trenera. Szkółka ani też rodzice dzieci korzystających z jej oferty, nie uiszczają żadnych opłat na rzecz Gminy ani administratora, tylko na rzecz szkółki.

Jak czytamy w uzasadnieniu wyroku: „Sąd nie miał wątpliwości, iż Artur Kotara odczuł skutki naruszenia jego dóbr osobistych. Sporny artykuł odbił się bowiem szerokim echem w środowisku lokalnym, a cała sprawa zyskała miano „afery dębowej". Opinia Artura Kotary wśród wyborców niewątpliwie została nadszarpnięta i jak podał on oraz zeznała jedna ze świadków, wielokrotnie musiał wyjaśniać potencjalnym wyborcom i mieszkańcom miasta okoliczności budowy boiska sportowego i tłumaczyć się z podjętych przez siebie decyzji. Nadto zmuszony był składać zeznania w toku postępowania przygotowawczego, podczas którego tożsame zarzuty były przeciwko niemu formułowane. Przedmiotowe informacje (...) były jeszcze wielokrotnie powtarzane przez pozwanych w kolejnych artykułach, co utrwalało wizerunek powoda, jako osoby działającej wbrew prawu. Zdaniem Sądu następstwa opublikowania spornego artykułu, w ramach którego pozwani zarzucili powodowi łamanie prawa, były dotkliwe i wiązały się ze znaczną krzywdą. Nie można bowiem zapominać, że powód działa w strukturach samorządowych, a jego wybór do pełnienia zadań samorządowych zależny jest od poparcia wyborców i ich zaufania. Posądzenie o łamanie prawa zdecydowanie zaufanie to zmniejsza.”

Co istotne dla całej sprawy, Sąd Apelacyjny jeszcze raz potwierdził, że żadne z przeznaczonych do wycinki drzew nie było wpisane do rejestru pomników przyrody.