Burmistrz Lewina Brzeskiego zaprasza do korzystania z bezpłatnego mobilnego systemu powiadamiania i ostrzegania SISMS. Zarejestruj się już dziś na stronie: https://www.sisms.pl/rejestracja/nadawca/00129225/Gmina-Lewin-Brzeski

×
Wyszukaj w serwisie
×

Wakacyjne wędrowanie

Niespełna tydzień po zakończeniu roku szkolnego wyruszyliśmy na obóz wędrowny.15 uczniów z lewińskiej podstawówki wraz z dwiema opiekunkami. Celem była Kotlina Kłodzka - mniej i bardziej jej znane zakątki.

          2 lipca rano na dworcu PKP daliśmy bliskim ostatnie całuski i wsiedliśmy do pociągu. A tu od razu zaskoczenie : dlaczego nie można korzystać z toalety podczas postoju pociągu? Po usłyszeniu odpowiedzi część osób musiała to sprawdzić osobiście. No cóż. Wygląda na to, że podróż pociągiem w dzisiejszych czasach to też atrakcja. A tych nam nie brakowało, bowiem przenosząc się z miejsca na miejsce nie tylko wędrowaliśmy. Czasem trzeba było kawałek podjechać: pociągiem , autobusem, busem i …”szynkobusem”. Pierwszym punktem „zaczepienia” było schronisko Jagodna w Spalonej. Jednak zanim tam zakotwiczyliśmy-  zwiedziliśmy Bystrzycę Kłodzką a w niej Muzeum Filumenistyczne z ogromną ilością zapałek z całego świata. Drugiego dnia bardziej znane Międzygórze z tamą , wodospadem, ogrodem bajek i oczywiście Góra Igliczna.4 lipca do południa – odpoczynek na kąpielisku w Starej Morawie, a stąd pieszo do Kletna i dalej  do Jaskini Niedźwiedziej. Niestety nie spotkaliśmy w niej żadnego niedźwiedzia- pocieszyliśmy się sztucznymi okazami.

      Następna baza noclegowa- w Bardzie Śląskim. Tu pobyt rozpoczęliśmy od udziału we Mszy Świętej- bo akurat niedziela i sanktuarium blisko. Zwiedziliśmy Bardo wszerz i wzdłuż, łącznie ze Wzgórzem Różańcowym. Weszliśmy tez wysoko pod krzyż na taras ,skąd roztaczał się zapierający dech w piersi widok na całe Bardo i okolicę. Potem Kłodzko i Srebrna Góra a w nich podziemne trasy turystyczne i oczywiście wysokie twierdze. Na pobyt w Bardzie przypadła połowa obozu, więc oczywiście chrzest obozowicza: trudne do wykonania zadania zręcznościowe i umysłowe i cała masa śmiechu, zwłaszcza z wylosowanych obozowych imion, które miały zastąpić nam nasze własne. I tak znaleźli się wśród nas:min. Izydor, Bonifacy, Ziemowit, Filomena , Pelagia. Wszyscy zaliczyli zadania i otrzymali certyfikaty obozowicza.

          Ostatnim miejscem wypadowym było schronisko młodzieżowe w Lubachowie. A tu: pełen luksus - boiska, plac zabaw, ogromne pokoje, jadalnia, winda i …monitoring. Nici więc z nocnego chodzenia po korytarzach i z „ zielonej nocy”, której obawiali się niektórzy uczestnicy obozu.  Z Lubachowa wyruszaliśmy do Dzierżoniowa, Sztolni Walimskich, Kompleksu Włodarz, Zamku Grodno, ale także wspinaliśmy się na Wielką Sowę, gdzie na szczycie na ognisku piekliśmy kiełbaski. Ale że nic łatwo nie przychodzi-żeby dostać kiełbaskę trzeba było najpierw rozwiązać kilka zadań przygotowanych przez panią Agnieszkę ze świetlicy, która pojawiała się czasami, pomagając z „doskoku”.

     Po 10 dniach bez komórek, tabletów, laptopów i telewizji, postanowiliśmy ostatniego dnia powrócić do rzeczywistości- podczas oczekiwania na „szynkobus ”w Świdnicy – poszliśmy do kina na „Minionki”. Jaka radość! Wreszcie można coś pooglądać i to od razu na dużym ekranie! A przede wszystkim można to zrobić siedząc , nie trzeba już chodzić! Bowiem podczas naszych wędrówek przeszliśmy blisko 100 kilometrów! Dzielne te nasze lewińskie dzieci. Z uśmiechem znosiły niedogodności obozu. I prawie nic nie marudziły.

                                                                                Joanna Taratuta, Kamila Dziembowska