×
Wyszukaj w serwisie
×

Ufff! Znowu się udało!

        3 października po raz kolejny uczniowie lewińskiej podstawówki wraz ze swoimi bliskimi (55 osób) wyruszyli na Rajd Rodzinny. Celem był Rudawski Park Krajobrazowy położony  w południowej części województwa dolnośląskiego, na pograniczu  Sudetów Zachodnich i Środkowych.  Ponieważ droga daleka, wyruszyliśmy o godz.7.45 . Kierując się na Kamienną Górę, gdzie czekał na nas przewodnik. Stamtąd do Wieściszowic. I rozpoczęliśmy naszą wędrówkę. Ruszyliśmy zielonym szlakiem, podziwiając po drodze kolorowe jeziorka - jedno z najpiękniejszych miejsc  Rudawskiego Parku Krajobrazowego. W plebiscycie organizowanym przez National Geographic Traveler zostały okrzyknięte jednym z siedmiu nowych cudów Polski. Można tu zobaczyć jeziorko  żółte, purpurowe, błękitne i zielone. Można, jednak nie zawsze. Bowiem podczas suchych okresów jeziorka żółte i zielone zanikają. Tak też było i tym razem - po upalnym lecie jeziorka zniknęły. Podziwialiśmy jednak jeziorko purpurowe (roztwór kwasu siarkowego) i tunel łączący je z żółtym, oraz przepiękne błękitne jeziorko, które w zależności od warunków przybiera różne kolory błękitu i zieleni (związki miedzi).Pośród różnych form skalnych ruszyliśmy dalej w stronę Kopy, dalej żółtym szlakiem przecinając łąki i polany z rzadkimi okazami flory- doszliśmy do Przełęczy Rędzińskiej, kierując się w stronę Wołka(878m). Tu trochę zwątpiliśmy w nasze siły . Zaczęliśmy się zastanawiać, czy aby nie skrócić naszej wędrówki. Godzina 14.00 , a końca wędrówki nie widać. Zadecydowaliśmy jednak, że jak rajd to rajd- idziemy dalej do wyznaczonego celu. Przed nami Wołek. Gdy weszliśmy na górę – podziwialiśmy piękną panoramę Sudetów. Krótka przerwa i wyruszamy dalej, bo godzina robi się późna .16.00 na zegarze, a przed nami jeszcze wciąż kawał drogi. Może pobłądziliśmy?(z przewodnikiem?) Niedługo będzie się ściemniać a my gdzieś  w środku lasu. Może trzeba było wziąć latarki?  Niebieskim szlakiem  ruszyliśmy w stronę ostatniego już celu naszej wędrówki- ruin zamku Bolczów, wznoszącego się na skalistym występie ,tuż na potokiem Janówka. Dokłada data zbudowania zamku nie jest znana, prawdopodobnie dokonał tego około 1371 roku rycerz z pobliskiego Mniszkowa- Clericus Bolz. Z dawnej warowni do czasów teraźniejszych dobrze zachowały się XVI wieczne mury zespołu bramnego z barbakanem, niemal pełny ciąg murów obwodowych z otworami strzelniczymi, cysterna na wodę Z górującego nad ruiną tarasu dokąd prowadzą wykute w skale strome schody, podziwiać można panoramę sudecką.

        Minęła 17.00. Po ponad sześciogodzinnym marszu ostatni etap naszego rajdu- zejście na obolałych już nogach do Janowic Wielkich., gdzie czekał na nas autokar. Kto by przypuszczał, że siedzenie w autokarze może być tak przyjemne? Przed rajdem pewnie nikt, po rajdzie-chyba wszyscy. Na największe brawa zasłużyli nasi najmłodsi piechurzy- uczniowie (najmłodsi mieli 6 lat). 15(!) kilometrów marszu po górach, a oni nadal pełni werwy i dobrego nastroju. Przy nich nawet przewodnik „wysiadał”…

                                                                                       Joanna Taratuta, Urszula Kowalska.