×
Wyszukaj w serwisie
×

Finał konkursu literackiego w Opolu

Dnia 19 października 2021 roku o godzinie 16:00 w Filharmonii Opolskiej miała miejsce gala rozdania nagród dla laureatów i finalistów Wojewódzkiego Konkursu Literackiego „Op@lskie dla podstawówek - zdalne nauczanie zbliża”.

Miło nam poinformować, że uczniowie naszej szkoły odnieśli sukcesy w tymże konkursie.

Do konkursu zgłoszono niemal czterysta prac z województwa opolskiego, z naszej szkoły wysłano osiem. Uczniowie zostali przygotowani przez mgra Przemysława Ślęzaka.  Jury wyłoniło wielu autorów prac, którzy wykazali się dobrym warsztatem redakcyjnym, a wśród nich znaleźli się finalista Rafał Wojtyła (7e) oraz wyróżniona Maja Harasimiuk (7e).

Rafał w obecności swoich Rodziców – Państwa Agnieszki i Krzysztofa Wojtyłów, Pana Dyrektora naszej szkoły – Zdzisława Biernackiego oraz nauczyciela języka polskiego – Pana Przemysława Ślęzaka, odebrał nagrodę za swoją pracę.

Galę poprowadziła Pani Monika Jurek - dyrektor Departamentu Edukacji i Rynku Pracy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Opolskiego. Pan Szymon Ogłaza – Członek Zarządu Województwa Opolskiego złożył serdeczne gratulacje wszystkim uczestnikom konkursu, a także wręczył nagrody obecnym na gali uczniom. Spontanicznie przemówiła również Pani Ewa Drop – jurorka, która podzieliła się przemyśleniami po przeczytaniu prac konkursowych. Niespodziewanie zacytowała fragment jednej z nadesłanych prac konkursowych i okazało się, że cytat pochodzi z wypracowania Rafała.

Rafałowi Wojtyle gratulujemy tytułu finalisty konkursu, Mai Harasimiuk wyróżnienia,
a Ninie Lejczak, Natalii Misiewicz, Magdalenie Krawczyk, Patrycji Nowak, Hannie Trusiewicz, Leonowi Kowalikowi zapału do pracy i chęci wzięcia udziału w konkursie.

Oto nagrodzona praca Rafała: „Doświadczenie zdalnego nauczania – krok ku odpowiedzialności czy zwolnienie od obowiązku?”

Pandemia... Koronawirus... SarsCov2… Takie określenia gruchnęły na nas, jak grom z jasnego nieba. Większość uczniów nawet nie znała takich określeń i nie miała pojęcia, jakie zagrożenie kryje się za tymi hasłami. Z dnia na dzień zostaliśmy zamknięci w domach, odcięci od kolegów, koleżanek, zajęć sportowych, rodziny, no i od szkoły. W moim odczuciu pierwsze dni, tygodnie to totalny chaos. Zdezorientowani rodzice, uczniowie i nauczyciele. Nikt nie był przygotowany na taką sytuację, a co dopiero na “naukę zdalną”. 

Lekcje on-line są jedynym wyjściem w takiej sytuacji, czy jednak jest to korzystne? Po tak długim czasie można stwierdzić, że ma to swoje dobre i złe strony. Początkowo wszyscy myśleliśmy, że to nie potrwa długo i nawet dobrze jest nie chodzić do szkoły, tylko „odpalić” komputer. Z każdym mijającym dniem robiło się coraz mniej przyjemnie. Mnóstwo materiału trzeba opracować samemu, w domu wszystko rozprasza: a to telefon, a to pies szczekający, a to rodzeństwo, a to zawieszający się komputer czy Internet. Koniec lekcji – nic nie rozumiem, nie pamiętam, nie usłyszałem.  Następnym negatywem jest brak zaangażowania. Nie jest tajemnicą, że uczniowie nie traktują lekcji on-line zbyt poważnie, można mówić o tym sporo, zaczynając od tego, że większość osób nawet się nie ubiera, idąc przez problemy braku aktywności na lekcjach, sięgając po niechęć do wstania z łóżka, żeby chociaż się zameldować na lekcji.  Kolejnym z minusów jest niekoniecznie dokładny system sprawdzania wiedzy. Przez ciągłą aktywność w Internecie większość uczniów korzysta z pomocy na wiele sposobów, przez co właśnie te osoby nie uczą się tak jak to powinno wyglądać w szkole.  Innym utrudnieniem są też częste problemy techniczne, w takiej sytuacji nie jesteśmy temu winni, ponieważ gdy coś takiego się dzieje, nie zapobiegniemy temu w stu procentach. Jednak w szkole nie stałoby się coś takiego jak brak połączenia. Do tego bombardujące z mediów informacje o pełnych szpitalach, wzroście liczby zachorowań i o ogromnych liczbach umierających ludzi.  Moi rodzice cały czas chodzą do pracy. Mama na co dzień ma styczność z chorymi i potrzebującymi pomocy ludźmi. Co będzie, jak ona się zarazi? Co będzie, jak moim rodzicom coś się stanie? Strach! Dużo rozmawiałem z rodzicami na ten temat. Ale zastanawiałem się, co czują dzieci, którym nikt nic nie tłumaczy, które się boją o swoich bliskich, o siebie. A co z dziećmi z trudnych rodzin, z rodzin, gdzie nie każdy ma komputer, Internet, miejsce do nauki. To nie jest sprawiedliwe.

Moim zdaniem są przedmioty, których nie da się nauczyć przez komputer. Chociażby mój ukochany „wf”. O niczym tak nie marzę, jak o ponownym zagraniu z kolegami w piłkę na lekcji wychowania fizycznego, a potem denerwować się, że wynik był niesprawiedliwy, bo moja drużyna miała przecież wygrać. 

Bądźmy szczerzy –  nie wszystko było złe! Nie trzeba wstawać o bladym świcie, marznąć w drodze do szkoły, zawsze pod ręką jest kuchnia i lodówka ze smakołykami. Nie muszę dźwigać potwornie ciężkiego plecaka. Nie jestem tak zmęczony jak zawsze. Mam dużo więcej czasu dla siebie i rodziny. Spytałem raz mamy, czy uważa, że są jakieś korzyści z nauczania zdalnego. Odpowiedziała: „Tak, nie dostałeś ani jednej uwagi, ani niczego nie zgubiłeś.” 

Czy zdalna nauka to odpowiedzialność? Oczywiście, że tak. Ale to indywidualny sprawdzian dla każdego z nas. Moi rodzice byli w pracy, musiałem sam pilnować lekcji, godzin, notatek, obsługi teamsów i… bywało różnie. Niestety w wielu przypadkach uczniowie „oszukiwali system” i zrobili sobie w tym czasie tak bardzo popularne „koronaferie”. Nie da się chyba jednoznacznie odpowiedzieć na postawione na wstępie pytanie. Tego, czy zdaliśmy egzamin z odpowiedzialności, czy nauczyliśmy się kombinowania, dziś się nie dowiemy. Jak bardzo byliśmy ambitni, a jak bardzo skrzywdzeni, ile zyskaliśmy, a ile straciliśmy? moim zdaniem pokażą nie najbliższe dni czy tygodnie, tylko lata.

 

  Finalista konkursu podczas gali rozdania nagród w Filharmonii Opolskiej